Zatopiony w szampanie

Jednym z argumentów za przystąpieniem Polski do UE była obietnica awansu technokratycznego i cywilizacyjnego polskich instytucji tkwiących w szemranym postkomunizmie. Towarzyszyła temu naiwna wiara, że choć tyle rzeczy nie działa i wymaga naprawy, nie ma co się przejmować – wejdźmy do Unii, a ona narzuci nam swoje standardy. Jednocześnie trwały wysiłki, aby prześlizgnąć się przez kryteria UE, spełniając warunki akcesji w kluczowych obszarach funkcjonowania państwa. Jednym z nich była transparentność. Wydatkowanie publicznego grosza miało się odbywać pod kontrolą nie tylko audytorów, ale też pod okiem mediów.

Mimo obecności w UE lata rządów PO-PSL, zawłaszczając
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: