Brudne „Ucho”, czyli nic śmiesznego

Miał śmieszyć i być hitem politycznej jesieni, a staje się coraz mniej zabawny, a bardziej żenujący. Początkowy sukces serialu satyrycznego „Ucho Prezesa” jest grzebany z odcinka na odcinek. Scenarzyści wybrali drogę przekraczania granic dobrego smaku, co oburzyło ‒ i słusznie ‒ nawet Borysa Budkę.


W jednym z ostatnich odcinków „Ucha Prezesa” pokazano rzekomy romans byłego ministra sprawiedliwości z Kamilą Gasiuk-Pihowicz, posłanką Nowoczesnej. Reżyser połączył ich spotkania w sejmowej łazience, czułe uściski, konkurs na oblizywanie się po zjedzeniu pączka z politycznym knuciem przeciwko Grzegorzowi Schetynie i Ryszardowi Petru. Miało wyjść śmiesznie,
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: