Brudna pamięć Sądu

Książka Maćka Marosza pt. „Resortowe togi” opisuje m.in., w jaki sposób w powojennej Polsce Sowieci formowali wymiar sprawiedliwości. Choć to historia raczej znana i dotycząca ludzi, którzy już dawno nie żyją, zaskakujące jest, jak wiele powiązań przetrwało z czasu hańby.

Proces samooczyszczenia środowiska sędziowskiego, o którym nie tylko mówili, ale nawet próbowali go realizować sędziowie Adam Strzembosz i Stanisław Rudnicki, to fikcja. Mimo pokoleniowej wymiany owa brudna pamięć instytucjonalna, sięgająca lat, gdy Sąd Najwyży był jednym z filarów totalitarnego systemu, trwa do dziś. Pokazują to choćby dwa przykłady. Dekret o stanie wojennym penalizował
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: