Gin STONIC’em

Mój kolega Radek wkrótce zostanie młodym żonkosiem. Po latach bywania w modnych knajpach Warszawki, pielęgnowania brody à la drwal u barbera i delektowania się latte na sojowym mleku postanowił rozpocząć życie mieszczanina. Domyślam się, że zamiast polować na okazyjne ceny biletów do Wietnamu, będzie preferował rodzinne wypady za miasto na łono polskiej natury. Z pewnością dlatego oświadczył mi, że zastanawia się nad kupnem kii stonic.

Skłamałbym, gdybym napisał, że byłem zaskoczony. To właśnie samochód dla niego i jemu podobnych. Nowoczesny, przynajmniej jeśli chodzi o wygląd, wystarczająco „dizajnerski”, mający w standardzie obsługę iPhona i Androidów. Czyli
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: