Zamek Białego Orła. Polskie akcenty w mieście róż

Spieszmy się podziwiać Muzeum Polskie w Rapperswil, bo za chwilę może go już nie być. A na pewno nie będzie takie jak dawniej.

Widok jak z bajki: z wód jeziora otoczonego ośnieżonymi szczytami wystaje skalista ostroga. Z niej wznoszą się w niebo wieżyce kamiennego zamku, jakby wyrosłego ze skały, na której stoi. U podnóża rozpościerają się ogrody różane, a do wzniesienia przytuliło się miasteczko, które wygląda, jakby nadal trwał wiek XVI. To Rapperswil, miasto róż i siedziba jednego z najstarszych polskich ośrodków kulturalnych na emigracji. Jakże łatwo stąd ulecieć „w rajską dziedzinę ułudy”! Ale potem następuje twarde lądowanie w tzw. bieżącej rzeczywistości
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: