Mały Śpiewak

Pierwszym samochodem, który kupiliśmy wspólnie z moją żoną, był fiat cinquecento. Gdy Monika (tak ma na imię moja żona) odbierała go z salonu, poczułem ukłucie zazdrości. Ja nie mogłem pojechać po samochód, bo musiałem pracować na raty kredytu.

Pamiętam, od razu od dealera Fiata przyjechała do mnie do pracy i nie mogła wyjść z podziwu, jaki to dobry i nowoczesny samochód. –A jak żwawo jeździ! – zachwalała samochodzik. Uśmiechnąłem się po tym stwierdzeniu. Nasz cinquecento miał silnik o pojemności 700 cm sześc. i 31 KM. To i tak było znacząco więcej niż 24 KM w maluchu. Oczywiście fiat wcale nie jeździł żwawo. Ale był nasz, wybraliśmy się nim nawet na wycieczkę
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: