Za górami, za lasami był sobie prezydent...

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami mieszkał kiedyś pan prezydent. Prezydent był szczerze prozachodni i proNATOwski. Nie lubił też, prawdę mówiąc, komuchów. Na prezydenta zgłosiła go prawica. Pan prezydent uznał jednak, że rola jego obozu politycznego, jego zaplecza partyjnego tak naprawdę skończyła się w dniu wyborów.

Rządził zatem, nie zważając na formację polityczną, która go zgłosiła. I choć w jego kraju panował system parlamentarno-gabinetowy i decydująca rola należała do rządu, a nie do głowy państwa, to prezydent nie był „od macochy” i w szeregu ważnych spraw miał bardzo istotne zdanie. Obóz prezydenta, czy może raczej:
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: