Zagadać się na śmierć

W Polsce każda reforma zaczyna się od gadania i na gadaniu kończy. Gadanie jest bowiem tak długie i męczące, że na działanie nie ma już siły ani czasu. Jest to nawet wygodne, gdyż nic nie robiąc, nikomu się nie narażamy, a teatr pt. „ostry spór na ekranie TV” przysparza tylko popularności: „Ale mu dołożył!”. Trwa więc przedstawienie.

Gawędziarze udają działanie i wygrywają, gdyż później będą mogli oddać się jeszcze drugiemu ulubionemu zajęciu – narzekaniu. Znów wszyscy nas skrzywdzili, bo Polska nie leży na Madagaskarze. Znów winni straconym okazjom są wszyscy inni, tylko nie Polacy – wieczne ofiary niesprzyjających okoliczności. Leży polski Obłomow na kanapie,
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: