Trump czy Lis?

Możecie mi Państwo powiedzieć, czemu tak ładne słowa o Polsce usłyszałem od prezydenta USA? Czemu opowiadał piękniej i głębiej o Polsce niż wielu moich rodaków, piastujących, jak sami mówią, najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej? Dlaczego mówił trafniej niż setki dyżurnych autorytetów czy dziennikarzy, którzy regularnie jeżdżą po Europie, niczym objazdowe cyrki, i tłumaczą Zachodowi, jacy to straszni jesteśmy? I nie jest to wcale dyktowane niechęcią do obecnej władzy. Jak rządziła Platforma, robili to samo.

Tylko wtedy zaznaczali, że nareszcie jest władza, która ten polski „motłoch” za ryj trzyma i wiedzie drogą brukselskiego oświecenia. Smutny to fakt,
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: