Foxbourne Rd

Kobieta wychodzi z supermarketu z zakupami na parking. W samochodzie, który zostawiła zamknięty, czterech śniadych. Żądają, żeby ich zawieźć. Daleko. Kobieta się waha. Zakupy, pusty parking, nieprzyjaźni faceci. Dzwoni na policję. Policjanci informują ją, że nie przyjadą. Że powinna być agresorom przychylna. Że powinna włamywaczy zawieźć, gdzie potrzebują. Pointą opowieści jest stwierdzenie, że gdyby tej napaści dokonali Polacy, trafiliby na kilka lat do więzienia.

Londyn. Kiedy znajomi dowiadywali się, że lecę, mówili: „Uważaj na siebie”. Po raz pierwszy mój żołądek musnął lęk.

Balham. Na ulicy jeszcze większość białych rasy kaukaskiej. Samochody
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: