W raju blisko kresu życia. Gdzie swastyka nie kojarzy się z Hitlerem

Bali różni się od innych wysp Indonezji – Sumatry, Jawy, Celebes czy Borneo. To wymiar, w którym łatwo stracić rachubę czasu, spotkać sprytne małpy, ukwiecić wzrok i dotknąć punktu między życiem a śmiercią.

Sny się spełniają. – Uśmiechnij się, jesteś na Bali! – mówią Balijczycy. W Stanach Zjednoczonych uśmieszek wliczony jest w cenę zakupionego towaru. Tak samo plastikowo uśmiechają się bankowcy i panie w sklepie odzieżowym. Na Bali tubylczy uśmiech jest szczery. O nic nie proszą, nikogo werbalnie nie molestują. Po prostu są mili. A świat, w którym żyją, można nazwać rajem.
W kąpieli słonecznej egzotyczne owoce, takie jak mango lub marakuja, nabierają
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: