Smoleńsk i złość

„Trochę mamy problem z ciocią. Bardzo przeżywa ten czas. To matka, dla niej rany się nie zabliźniły nic a nic. Będzie dobrze. Prawda jest najważniejsza”. SMS o takiej treści dostałem od zaprzyjaźnionej osoby, bliskiej krewnej matki oficera, który 10 kwietnia 2010 r. zginął pod Smoleńskiem.

Mam swoje lata, jestem długo w polityce, a to obszar, w którym emocje trzyma się raczej na wodzy, ale, nie powiem, poruszyła mnie ta wiadomość odczytana z telefonu komórkowego. Bo ekshumacje to przecież nie tylko problem odpowiedzialności sprzedajnych (Rosji) polityków, ale to też ludzkie tragedie. To matki – jak w tym przypadku – ojcowie, mężowie, żony, dzieci, wnuki, którym
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: