GDYBY NIE TA RURKA...

Ostatni weekend spędziłem na działce w lesie. Ptaki śpiewały, drzewa szumiały, a słońce grzało. Zresztą nie tylko ono. Grzał się też grill. Rodzinny błogi spokój, czasami zakłócany przez jakiegoś bzyczącego komara.

W tych „pięknych okolicznościach przyrody” doskonale prezentuje się samochód, którym jeździłem, czyli Ford Kuga. Hatchbacki pokroju Seata Leona czy Opla Astry nie wyglądają tak dobrze, kurząc się na leśnych duktach. Specjaliści od reklamy zadbali o to, żeby takie miejsca kojarzyły się z SUV-ami. Zresztą to nie tylko zasługa marketingowców, ale i konstruktorów tego typu aut. Zwiększony prześwit i opcjonalny napęd na cztery koła pomagają Kudze w
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: