Nie płaczę po Opolu

Bardzo mnie bawi sytuacja wokół Festiwalu w Opolu. Prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu ewidentnie bowiem rozpierzchły się po scenie ślimaki. Dobrze, że nie żółwie, ale ślimaki. Każdy, kto krytycznie obejrzał kiedykolwiek koncert w Opolu, i tak dobrze wiedział, że to totalna chała. Z pewnością oglądanie tej tandety jest już jakąś polską tradycją, ale to trochę jak z programem „Familiada” i żartem Karola Strasburgera.

Oglądamy tylko po to, aby zobaczyć, że żadnego zaskoczenia nie będzie. Nadal będzie Maryla Rodowicz z „Kolorowymi Jarmarkami”, Jerzy Połomski z „Całą salą”, Kombi z utworem „Słodkiego, miłego życia”. Ot, taki sobie koncert, nie gorszy i nie lepszy od
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: