Phnom Penh. Królewskie miasto bólu. W cieniu duchów pomordowanych

Na odwiedzających stolicę Phnom Penh czekają radosne twarze tubylców i targujące się przekupki. Ale w powietrzu unosi się też trauma po piekle, które zgotowali mieszkańcom Czerwoni Khmerzy.

Phnom Penh to miasto pełne kontrastów. Tu rezydencje oficjeli z rządzącej Kambodżą prawie 30 lat Kambodżańskiej Partii Ludowej czy niemal pałace tajwańskich i chińskich inwestorów często wyrastają w centrum slumsów. Obok luksusowych samochodów są tysiące motorów, rowerów, tuk-tuków, a przy nich żebrzące dzieci, staruszki i kaleki bez kończyn proszący o „one dollar” albo „two dollars”. Niektórzy potrafią to powiedzieć w innych językach, np. po chińsku!

Przeciętny
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: