Czarne listy istnieją

Czy w debacie publicznej można wygłosić dowolny pogląd? Czy media głównego nurtu powinny dyskutować na temat legalizacji pedofilii, kazirodztwa czy organizacji nazistowskich? Gdzie jest ta granica, poza którą nie należy wychodzić w dyskusji? Czy w ogóle istnieje? Patrząc na praktykę współczesnych mediów, widać wyraźnie, że istnieje. Nikt nie da się w mediach głównego nurtu wypowiedzieć antysemicie. Zatem istnieje czarna lista. Istnieją zapisy na osoby. To fakt.

Czy powinny istnieć? Oczywiście że tak. Ale to temat na inny tekst.
Piotr Zaręba w emocjonalnym tekście na portalu wPolityce.pl odnosi się do wyrzucenia z pracy w Polskim Radiu 24 Filipa Memchesa.
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: