Wątpliwa niepodległość trójkątów

Malick praktycznie kręci wciąż ten sam film, byśmy intensywnie, bez mała fizycznie i kulturowo uczestniczyli w przejściach jego bohaterów. W „Drzewie życia” (2011 r.) zupak tresuje synów. Opowieść wciąga nas w krąg biblijnego i freudowskiego fatum, w tej wojnie nie ma zwycięzców. Młody ociera się o grzech kainowy i ojcobójstwo. Ojciec ponosi wychowawczą porażkę, a matka cierpi. W tle celebracja dzieła stworzenia i jego paradoksów, ewokowana z pomocą ujęć przyrodniczych i figury litościwego dinozaura. Towarzyszy temu źle widziany w kinie ekstatyczny komentarz z offu.
W „Cienkiej czerwonej linii” doświadczamy absurdów i okropieństw wojny USA z Japonią. Swoim medium uczynił tam reżyser
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: