Życie już nie takie pieskie. Zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami

Leżał w krzakach, ze złamaną łapą i pokiereszowanym łebkiem. Bał się, próbował uciekać, choć ledwie się poruszał. Gdy podeszli do niego ludzie, kulił się i mrużył oczy, jakby oczekując na kolejny cios – w takim stanie Konrad znalazł dwuletniego kundelka, dziś noszącego imię Robin. Podobnych psich dramatów jest niestety więcej.

Byli w liceum. Organizowali ognisko. Zamierzali posiedzieć przy ogniu, pośpiewać, miło spędzić czas. Po drodze do miejsca, w którym miało się odbyć spotkanie, usłyszeli dziwny dźwięk: ni to pisk, ni to skomlenie. Konrad ruszył w kierunku krzaków, z których dobiegały niepokojące odgłosy. Znalazł psa, kundelka, pomieszanego z jamnikiem.
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: