„Nu, mołodiec...”

Mieć pamięć słonia – jakże to obciąża! Tylu ludzi wokół szybko zapomina, co widzieli czy słyszeli. A ja obdarzony jestem  przekleństwem pamiętania. Inni, obdarzeni pamięcią dobrą, ale selektywną, albo dobrą, lecz „wybiórczą” (skojarzenie z tytułem pewnej gazety nasuwa się mimo woli), żyją w błogiej niepamięci, a ja pamiętać muszę. I chcę zresztą. Także za tych, co nie pamiętają. Gdy czytam o konszachtach byłego ministra spraw zagranicznych z Rosjanami odnośnie do rozdzielenia wizyt w Smoleńsku w 2010 r., to przypominają mi się od razu poniższe fakty; uderz w stół, a natychmiast w pamięci się odzywają.

Po pierwsze: to ten sam Radosław Sikorski, słusznie wszak
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: