Naiwność bawi i zasmuca

Miałem ostatnio zabawną rozmowę. Moja interlokutorka opowiadała, jak to dwa lata temu chciała przystąpić do PiS – wypełniła deklarację i do dziś czeka na decyzję. Gdy się dopytywała, na jakim etapie rozpatrywania znajduje się jej wniosek, usłyszała: „My dokładnie sprawdzamy każdego kandydata”. Słowa w slangu partyjnym mają inne znaczenie niż normalnie, więc zapytałem natychmiast, jak to wyglądało.

– Zabrałam głos na zebraniu i ludzie bili mi brawo – wyznała z dumą. „Biedaczka” – pomyślałem. – To pani ma przechlapane – i dla wyjaśnienia zapytałem, jaka była reakcja na wystąpienie szefa organizacji partyjnej. – Słuchacze zaczęli przysypiać – usłyszałem, i wszystko
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: