Bez kamery wśród „Obywateli”

– Co za dzicz… – powiedział do mnie Samuel Pereira, po tym gdy wyplątywaliśmy się ze zgromadzenia „Obywateli RP”, w które niefortunnie wdepnęliśmy podczas obchodów 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Oddzieleni od Krakowskiego Przedmieścia barierkami i kordonem policji robili wszystko, aby przeszkadzać modlącym się i słuchającym przemówień.

‒ Co pan powiedział?! Pan powiedział „dzicz”! O kim pan powiedział? – rzucił się na mojego towarzysza jegomość w średnim wieku, który najwyraźniej podsłuchał komentarz Samuela. Brak naszej reakcji pobudził go mocniej i wymachiwał rękoma jeszcze dłuższą chwilę po naszym odejściu. Wieczorem poznaliśmy go z imienia i nazwiska,
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: