Czekoladowe jajka zamiast Zmartwychwstania. O przedświątecznym szaleństwie słów kilka

Zające w papierkach kujących oczy gamą pasteli wdzięczą się do mnie ze sklepowych półek. Hipermarkety kuszą promocjami, wmawiając mi, że nie przeżyję Wielkanocy bez szynki, czekoladowego kurczaka i odkurzacza za pół ceny. Można oszaleć. A już na pewno – można zapomnieć, o co właściwie chodzi w tych świętach.

Kilka tygodni temu Warszawa cichcem wychynęła spod warstwy śniegu i błota. Białe kurtyny spadły z rozlicznych billboardów, odsłoniły płachty reklam zwisające smętnie z rozmaitych budynków. Co uważniejszy obserwator mógł przy tej okazji odnotować, że nastąpiła natychmiastowa zmiana dekoracji. Dopiero co mieliśmy przeżywać „magię Świąt Bożego Narodzenia”,
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: