Emigracja frajerów

Jest taka bajka indonezyjska. O chłopcu, który tak bardzo nie lubił swojego miejsca narodzin, że wyruszył w dalekie kraje. Po wielu latach powrócił do rodzimej wioski bogaty. Wrócił, aby pluć na swoją rodzinę i obrażać rodaków. Jego bogactwo w jego wiosce było oszałamiające, ale nic nie znaczyło w dalekich krajach. Wrócił więc do domu, by poczuć się lepszym, być kimś. Oczywiście, jak to w bajkach bywa, za swoje zachowanie został ukarany zamianą w kamień.


Czemu o tym piszę? Zaraz. Ostatnio czytałem tekst w „Gazecie Wyborczej”. Autora lepiej pominąć milczeniem, bo i po co go reklamować? A po co czytać „GW”? To konieczna przykrość, niezbędna, aby poznać
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: