Eurostrach

Eurokorpus zrobił w ostatnim czasie prawdziwą furorę. Powiem szczerze: w pierwszym odruchu termin skojarzył mi się z korpusami kurczaków, które zwyczajowo wrzuca się do rosołu.


I jakoś to mi nawet współgrało przez chwilę, bo przecież UE zajmuje się standaryzacją krzywizny banana. Oczami wyobraźni widziałem całe europalety eurokorpusów, akceptowanych przez eurobiurokratów dbających o standardy żywności w eurolandach – tak aby zarówno euroentuzjaści, jak i eurosceptycy nie potruli się. Po chwili okazało się, że nie chodziło o kurze gnaty, ale o wojsko. A niby skąd miałem wiedzieć o jakimś zakichanym Eurokorpusie? Nie uczą o tym nauczyciele w szkole. I jakoś
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: