Motocykle, orkiestra wojskowa i złamany krzyż. Ten zryw trwa do dziś

Wyśmiewani. Wyzywani od „oszołomów”. Tracą wolny czas, pieniądze, by dać świadectwo pamięci. W deszczu, w letnim skwarze, w śnieżnych kurzawach, dziesiątego dnia każdego miesiąca pokazują, jak ważna jest dla nich Polska. I jak bliscy im są ci, którzy w kwietniowy poranek zginęli pod Smoleńskiem.


Była sobota, 10 kwietnia 2010 r. Pewna studentka Uniwersytetu Warszawskiego wyprowadzała psa na poranny spacer. Nagle telefon. – Wracaj! – nieswoim głosem powiedziała jej matka. Dziewczyna pobiegła do domu. Już na wejściu zobaczyła w telewizji kadry z lotniska Siewiernyj. Przez chwilę obie bezradnie wpatrywały się w ekran, wysłuchując kolejnych komunikatów o
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: