Większe zło

Być może Wojciech Jaruzelski zmarł pogodzony z Bogiem, którego porzucił na kilkadziesiąt długich lat, ale z pewnością nie ze swoimi rodakami. Liczba tych, którzy bynajmniej nie uważają go za „mniejsze zło”, stale rośnie. „Czerwony Ślepowron” Piotra Gajdzińskiego też z pewnością sympatii mu nie przysporzy. TW „Wolski”, który zaprzedał się diabłu już u zarania PRL-u, nie miał żadnych cech literackich bohaterów: Wallenroda, Kordiana, Babinicza. Był konformistą doskonałym, który konsekwentnie podporządkował swoje życie karierze. Był też inteligentnym perfekcjonistą, a ci, którzy go znali, nazywali go „prymusikiem”.

Na potrzeby stanu wojennego stworzono narrację, że
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: