Strażnicy „Dobrej zmiany”

Kluby  „GP” to fenomen i dowód na to, że społeczeństwo obywatelskie może mieć się znakomicie, jeśli tylko spaja je idea.

Jako dziennikarz i publicysta „Strefy Wolnego Słowa” odwiedziłem bez mała kilkadziesiąt klubów „GP”. Jeździłem przy okazji promocji książki, ale i na „zwykłe” spotkania. Cudzysłów jest tu nieprzypadkowy, bo każde z tych spotkań było niezwykłe. I nieważne, czy tematem była „sytuacja bieżąca”, interwencja, czy uroczystość, którą właśnie ten czy ów klub organizował.

Kluby są fenomenem. Wyrosły na trudnym gruncie, bo III RP nie sprzyjała takim inicjatywom. Ludzie wyszli jej naprzeciw, wiedząc, że muszą wziąć sprawy w swoje ręce.
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: