Nauka pokory i serce pełne dumy

Nic nie nauczyło mnie tak bardzo pokory jak działalność publiczna. Tysiące razy obrywałem za to, co normalnie powinno być powodem do dumy. Kiedy rezygnowałem z pensji, by podtrzymać niszczone przez rządy PO media Strefy Wolnego Słowa, czytałem o sobie, że te media okradam. Wierzyło też w to wielu polityków PiS. Trzeba  było przełknąć tę pigułkę i robić swoje. Kiedy twardo zabieraliśmy głos w sprawach lustracji czy polskiego interesu narodowego, szczególnie wzmocnienia sojuszu  z USA albo tworzenia nierosyjskiego bufora na wschodzie,  czytałem o sobie, że jestem agentem CIA, Mosadu, UPA lub masonem. Służba Polsce poprzez rozumne tłumaczenie, co jest dla naszej Ojczyzny dobre, a co
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: